Witam serdecznie w moim małym świecie.

Zapraszam, zaglądajcie, czytajcie i komentujcie, będzie mi miło gościć Was tutaj.

niedziela, 26 marca 2017

309. Koń dla Agi - odsłona 22

Mimo że remont się zaczął i więcej czasu niż wyszywanie zajmuje mi poszukiwanie kafelek, mebli i tym podobnych, czego zresztą serdecznie nie cierpię, udało mi się troszkę krzyżyków postawić. Chrapy widać coraz lepiej. Tak konik prezentuje się na piątkowy wieczór:
Tygodniowego planu wykonać się nie udało, ale przybyło całkiem przyzwoicie.

środa, 22 marca 2017

308. Grudniowa podróż do Warszawy

Tak, tak, dzisiaj będzie krótka opowieść o służbowym wyjeździe do Warszawy, który miał miejsce w grudniu. Musiałam zanocować z uwagi na to, że obowiązki służbowe rozłożyły się na dwa dni. Miałam więc okazję trochę się powłóczyć wieczorem pierwszego dnia:

Okazało się, że blisko mojego hotelu znajduje się Muzeum Historii Żydów Polskich, w dodatku we czwartki wstęp jest darmowy. Wystawa stała przedstawia 1000 lat historii Żydów w Polsce, pokazane jest życie codzienne, kultura, zwyczaje i religia Żydów. Forma jest przystępna, nie można się w nim nudzić.




Jest to fantastyczne miejsce, w którym spędziłam około trzech godzin, a i tak nie byłam w stanie obejrzeć wszystkiego i na pewno jak tylko będę miała okazję to tam wrócę. Takie wyjazdy służbowe to ja lubię :)

niedziela, 19 marca 2017

307. Koń dla Agi - odsłona 21

Cóż, tempo pracy zdecydowanie spadło, planu nie jestem w stanie wyrobić, zbyt wiele rzeczy do zrobienia przed rozpoczęciem remontu, a w jego trakcie też pewnie nie będzie lepiej. Obawiam się, że założony termin zakończenia pracy nad konikiem, czyli 30 czerwca jest coraz bardziej zagrożony, ale zobaczymy. Zdjęć zbyt wielu nie mam, bo przybywało maleńkimi kroczkami, ale coś tam mogę Wam pokazać. Tyle było w ostatniej notce:
 A tak przybywało w ostatnim czasie:


Bardzo dziękuję za przemiłe komentarze pod adresem mojej Kwiatowej wróżki :)

środa, 15 marca 2017

306. Budowlani Toruń kontra Legionovia Legionowo

I tak oto mamy kolejny "serial" na blogu, po postępach u konika, dość cyklicznie pojawiają się posty o meczach siatkarek Giacomini Budowlani Toruń i tak pewnie będzie do końca sezonu ligowego.
Tym razem toruńskie siatkarki zmierzyły się z zespołem z Legionowa. W pierwszym secie torunianki dość szybko osiągnęły przewagę i bez większych problemów wygrały do 15. Drugi set był zdecydowanie bardziej zacięty, ale w grze na przewagi gospodynie okazały się lepsze wygrywając do 26. Po dziesięciominutowej przerwie (która jest jednym z bardziej idiotycznych pomysłów w regulaminie obu siatkarskich lig) torunianki wróciły rozkojarzone i jakieś takie nieobecne, momentami sprawiały wrażenie jakby sił im brakowało. Zespół z Legionowa natomiast pokazał, że grać w siatkówkę potrafi i jak przeciwnik pozwoli to może pokazać pazurki.W czwartej odsłonie gospodynie otrząsnęły się z lekkiego marazmu i mimo kilku niebezpiecznych sytuacji wygrały seta do 19, a cały mecz 3-1. To ważne punkty dla toruńskiego zespołu, bo pozwalają myśleć o czołowej ósemce.
Biegałam oczywiście z aparatem, pełną galerię można zobaczyć tutaj.









 


niedziela, 12 marca 2017

305. Petal Fairy - koniec

Ten haft skończyłam dość dawno, ale dopiero teraz dotarł do nowej właścicielki, więc mogę go pokazać. Na początek panienkę trzeba było trochę wykąpać:
Potem prasowanie:
 Po prasowaniu można przyjrzeć się szczegółom:



 I po powrocie od oprawcy:
Fajnie się ją wyszywało, z pewnością sięgnę jeszcze po wzory Miralibi, bo są przepiękne.

środa, 8 marca 2017

304. Copernicus Cup 2017

Nadal jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co pokazali polscy lekkoatleci na halowych mistrzostwach Europy w Belgradzie. W Belgradzie być nie mogłam, ale miałam okazję być na mityngu Copernicus Cup. Miałam więc okazję zobaczyć na żywo wielu spośród medalistów z Belgradu. A także Joannę Jóźwik (nieobecną na HME) bijącą rekord Polski na 800 m. Atmosfera na hali była świetna, zwłaszcza że hala była wypełniona do ostatniego miejsca, a sporo osób nawet nie miało miejsc siedzących.

 






Fajnie byłoby mieć więcej możliwości uczestniczenia w imprezach sportowych na żywo, ale nie ma co narzekać i trzeba korzystać z tego co ma się pod nosem, czyli już niedługo kolejny mecz Budowlanych ;)

niedziela, 5 marca 2017

303. Renato Parolin Colle di Santa Lucia (1)

A mówiłam, nie zaglądaj, nie przeglądaj różnych wzorów, bo zaraz ci coś wpadnie w oko i nie będziesz umiała się powstrzymać. W odpowiedzi słyszałam, żebym nie przesadzała, że przecież nic się nie stanie jak zerknę, wzory będą na później. I co? Jak zwykle miałam rację, bo przecież coś mi wpadło w oko i trzeba było zacząć od razu, co się będzie kawałek lnu marnował. I tak tworzą się ufoki. Zaczęłam, ale kiedy skończę to nie wiem, bo ostatnio ani weny nie ma, ani czasu, a poza tym konik jest najważniejszy i basta. 
Co mnie tak zauroczyło? Zimowy widoczek od Renato Parolina "Colle di Santa Lucia". Tak mniej więcej będzie wyglądał:
Mniej więcej, ponieważ w domu miałam jaśniejszy len niż ten na oryginalne. Mam mniej więcej tyle, nie wiem kiedy przybędzie krzyżyków, ale na pewno kiedyś skończę, może na tegoroczną gwiazdkę...

piątek, 3 marca 2017

302. Czytelnicze podsumowanie lutego

Luty wygląda zdecydowanie lepiej niż styczeń. Skończyłam "Czarodziejską górę" Tomasza Manna
Książka, jak już pisałam w styczniu, do łatwych nie należy, ale uważam, że warto ją przeczytać. Jeśli spojrzy się na nią szerzej niż tylko na opowieść o losach bohaterów, można w niej odnaleźć mnóstwo "materiału" do przemyśleń o kondycji współczesnego człowieka, sytuacji Europy w przededniu I wojny światowej, ale także i dzisiaj. Chciałabym jeszcze kiedyś przeczytać "Doktora Faustusa".
Kolejne książki to już dużo mniej ambitne tytuły - Ostatnie Królestwo Bernarda Cornwella
Jest to pierwszy tom cyklu Wojny Wikingów. To opowieść o Wyspach brytyjskich w drugiej połowie IX w. nękanych najazdami Wikingów. Jak to u Cornwella bywa świetnie czyta się opisy batalistyczne, a świat, o którym opowiada jest dopracowany i wiarygodny. Nic mnie tak nie irytuje w powieściach historycznych jak brak rzeczywistych odniesień do czasów, o których opowiadają. Nie jestem wielkim znawcą tej epoki, ale w książce nie ma jakiś rażących nieścisłości. Na pewno sięgnę po kolejne tomy z tego cyklu.
Następna książka to "Dotyk zła" Alex Kavy
Sięgnęłam po nią trochę przypadkowo i wpadłam po uszy. Świetnie napisany kryminał, czyta się go jednym tchem. Z pewnością przeczytam inne książki tej autorki.
I ostatnia na mojej lutowej liście to "Kamienie elfów Shannary" Terry Brooks'a
Drugi tom Kronik Shannary odstał swoje na półce. Po przeczytaniu pierwszego tomu jakoś tak nie do końca byłam przekonana do tego autora, ale w końcu stwierdziłam, że może warto dać jeszcze jedną szansę i tym razem się nie zawiodłam. Historia napisana o niebo lepiej niż ta w pierwszym tomie, mniej zapożyczeń z innych książek fantasy. Czytało się ją wyśmienicie. Trzeci tom nie będzie chyba tak długo czekał na przeczytanie :)