Witam serdecznie w moim małym świecie.

Zapraszam, zaglądajcie, czytajcie i komentujcie, będzie mi miło gościć Was tutaj.

niedziela, 25 września 2016

258. Okno z widokiem (11)

Pięć tygodni od ostatniej prezentacji Okna minęło zanim się obejrzałam. Postępy jakieś szalone nie są, ale jak na haft poświęca się ok. 4 godzin tygodniowo to trudno się spodziewać, że krzyżyków będzie przybywało w jakimś zawrotnym tempie.
Sobota nr 1:
 Sobota nr 2:
 Sobota nr 3
 Sobota nr 4:
Sobota nr 5:
Od pewnego czasu korzystam z Crossty na telefonie i nie zaznaczyłam jeszcze wszystkich zrobionych krzyżyków, więc nie wiem ile dokładnie mam na ten moment zrobione, ale tak na oko mam wyszyte jakieś 15.000 xxx z 251.815 xxx więc pracy jeszcze baaaardzo dużo przede mną :)

niedziela, 18 września 2016

257. Legolas - odsłona 19

Wiele nie przybyło od poprzedniej prezentacji, chwilami męczące się robi to niebo czy też rozmyty las nad głową Legolasa. Nie mogę się już doczekać, żeby zaczęło być widać coś konkretnego, ale do tego jeszcze baaardzo daleka droga. Postępy wyglądały tak:
Piątek nr 1:
Piątek nr 2:
 Piątek nr 3:
 Piątek nr 4:
i piątek nr 5:
Przez jakiś czas zastanawiałam się w którą stronę przesunąć tamborek gdy już dobrnę do końca tego rzędu stron, ale już wiem, że na pewno w dół, a nie w bok, bo przynajmniej łuk będzie bardziej widoczny :)

środa, 14 września 2016

256. Balet Alicja w krainie czarów

Jakiś czas temu miałam okazję wybrać się do Bydgoszczy na spektakl baletowy "Alicja w krainie czarów" w reżyserii Anny Niedźwiedź. Jest to widowisko baletowo-operowo-akrobatyczne, w którym obok zawodowych wykonawców występują także uczniowie Szkoły Baletowej Anny Niedźwiedź, Niepublicznej Szkoły Sztuki Tańca, Szkoły Artytyczno-Akrobatycznej oraz Poznańskiej Szkoły Chóralnej Jerzego Kurczewskiego. Orkiestrą Sinfonietta Polonia dyrygował Cheung Chau.
Niby spektakl jest adresowany do dzieci, jednak jest to opowieść o poszukiwaniu przyjaźni i własnej tożsamości, w której coś dla siebie znaleźć może także dorosły. A jak do tego dołożymy przepiękną, kolorową scenografię, cudowne kostiumy i muzykę, którą do spektaklu skomponował Gabriel Kaczmarek, mamy przepis na baśniowy wieczór pełen niespodzianek i wzruszeń.
I jeszcze fragment z muzyką:
Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie będę częstszym gościem w Operze Nova w Bydgoszczy, ale o tym w kolejnych postach.

niedziela, 11 września 2016

255. Koń dla Agi - odsłona 11

I znowu moje prezentacje zatoczyły koło, wracamy do konika. Tym razem sporo przybyło, ale to ze względu na kilkudniowy pobyt w szpitalu. Tak przybywało:
Tydzień pierwszy:
Tydzień drugi:
Tydzień trzeci:
 Tydzień czwarty:
 Tydzień piąty - efekt pobytu w szpitalu:
Może już niedługo zacznie się jakieś oko pojawiać ;)

środa, 7 września 2016

254. Sierpniowe czytanie

W tym miesiącu było trochę tematycznie:
"Byli żołnierzami Parasola" Danuty Kaczyńskiej
W sierpniu zazwyczaj staram się przeczytać lub obejrzeć coś związanego z Powstaniem Warszawskim. Tym razem mój wybór padł na historię żołnierzy z batalionu Parasol, oczywiście nie dotyczy ona wyłącznie Powstania Warszawskiego, a również okresu okupacji. Czytałam ją po raz kolejny i widzę jak zmienia się moje podejście do samego tematu, niezmienny pozostaje podziw dla poświęcenia i bohaterstwa.
W sierpniu odbyły się również Igrzyska Olimpijskie w Rio, kolejna przeczytana książka może nie dotyczyła wyłącznie igrzyska, ale odwołań do walki o olimpijskie laury było sporo, mowa bowiem o autobiografii Giby - "Giba. W punkt"
Książkę czyta się dobrze, jest ciekawa, ale czegoś jej brakuje, jest taka trochę płytka, zwłaszcza w porównaniu z innymi biografiami sportowców, które w ostatnim czasie czytałam. Trudno znaleźć w niej większą dawkę emocji. Może mój odbiór ma związek z tym, że w niektórych wydarzeniach, o których pisze Giba uczestniczyłam osobiście, choćby w kontrowersyjnym meczu Brazylii z Bułgarią na Mistrzostwach Świata w 2010 r. Oczekiwałam znacznie więcej.
Kolejne książki już oderwane od sierpniowych okazji:
Achaja tom II Andrzeja Ziemiańskiego
Podobnie jak tom I czyta się dobrze, choć coraz bardziej razi język i naciągana fabuła. Zastanawiam się czy sięgnąć po tom III...
Czwarta książka to drugi tom "Galeonów wojny" Jacka Komudy
Świetny opis bitwy morskiej pod Oliwą z 1627 r., do tego dość zaskakujące ostateczne rozwiązanie zagadki lewiatana. Akcja toczy się wartko, czyta się świetnie. Nie rozumiem tylko rozbicia na dwa tomy, spokojnie mógłby być jeden :)

niedziela, 4 września 2016

253. Sal Rosetta - odsłona 11

Kolejny haft, który realnie zmierza do końca. W tym przypadku nie mam wątpliwości, czym zajmę się w jego miejsce, na pewno będzie to konik, on też musi się doczekać ostatniego krzyżyka ;)
Krzyżyków w rozetkach przybywało tak:
niedziela nr 1, przedostatnia rozeta skończona:

niedziela nr 2, ostatnia ramka prawie gotowa:
niedziela nr 3, ostatnia rozetka w takcie pracy:
niedziela nr 4, już mniej niż połowa została:

niedziela, 28 sierpnia 2016

252. Irys - odsłona 3

Wyjątkowo szybko przybywa tego haftu, być może nawet uda się zamknąć w pięciu odsłonach, ale cicho sza, nie ma co zapeszać. A tak przybywało krzyżyków:
niedziela nr 1:
 niedziela nr 2
 niedziela nr 3:
 niedziela nr 4:
Nie zostało już dużo, liść i część cieniowana i oczywiście trochę konturów, mam nadzieję, że uwinę się szybciutko. Co zajmie miejsce tego haftu jeszcze nie wiem, być może kolejna paryżanka lub żeby już we wszystkich haftach, które mam zaczęte przybywało xxx to może wrócę do Złotego lasu, a może niedziela będzie kolejnym dniem na jeden z tych haftów, które wyszywam teraz. Myślałam o zaczęciu A stitch in time, ale uznałam, że zaczynanie kolejnego kolosa gdy jeden leży od dwóch już prawie lat w koszyku, trzy inne nawet nie w połowie, w dodatku bez krosna jest bez sensu, więc ASIT jeszcze poczeka :)

środa, 24 sierpnia 2016

251. Wieczór z piosenkami Louisa Armstronga

Dzisiaj kilka słów o czerwcowym wyjściu na koncert do toruńskiego Dworu Artusa. Tym razem było to spotkanie z Louisem Armstrongiem, charyzmatyczną postacią i jego muzyką. Chyba większość zna takie utwory jak What A Wonderful World czy Ramona.
Muzykę Armstronga wykonywał w pięknej sali Dworu Artusa Michał Pijewski wraz z zespołem. Między poszczególnymi utworami było wiele opowieści i anegdotek o samym bohaterze wieczoru, ale też o jego muzyce, późniejszych wykonaniach.
A tu próbka tego jak wyglądał koncert:
A tu już największy chyba przebój What A Wonderful World w wykonaniu samego mistrza: